To pytanie zadałam sobie pierwszy raz przy prowokacji Starszej. Setki razy oddzielałam białko żółtka przy pieczeniu ciast, ale nigdy wcześniej nie stresowało mnie tak bardzo to, czy dokładnie je rozdzielę. Prowokacja ma być na żółtko, a nie na białko. Trzeba więc się postarać.
Sposobów jest kilka. Opiszę je krótko.
1. Pierwszego dnia prowokacji jadłam ciut żółtka. Po prostu ugotowałam jajko i wydłubałam ze środka żółtka jego odrobinę. W kolejnych dniach odrobina była zwiększana. Ten sposób można stosować przez całe 7 dni prowokacji, choć przyznacie - nuda...
2. Następnie jadłam ciasta z gotowanymi żółtkami. Po ugotowaniu łatwo oddzielają się od białek.
3. Ciasta z surowym żółtkiem stanowią wyzwanie. I tu stosowałam dwa sposoby. Po pierwsze nie oddzielałam żółtek za pomocą skorupek (łatwo je uszkodzić i wypływają, co dla na oznaczać mogłoby wyrzucenie całego jajka). Robiłam to rękoma, przelewając żółtko z jednej dłoni do drugiej, aż pozbędziemy się białka. Ręce można w międzyczasie (myć i)wycierać papierowym ręcznikiem. Druga metoda polega na wyrzuceniu oddzielonego od białka żółtka na papier do pieczenia i przesuwaniu żółtka po tym papierze, aż papier będzie prawie suchy (białko powinno się do niego przyklejać). Przy obu metodach można na koniec przerwać torebkę, w której znajduje się żółtko (już nad ciastem) i wlać je do ciasta. Niekiedy pomijałam ten ostatni krok.
Przy prowokacji żółtka możemy też wykorzystać majonez (u nas Dekoracyjny Winiar). Ma 6% żółtka. To jednak sposób na np. 3-4 dzień, na wypadek gdyby uczulał inny składnik majonezu niż żółtko (tfu tfu, nie powinien). Robiłam już kilka sałatek, smakują znakomicie po paru miesiącach przerwy. Żółtko bardzo wzbogaca naszą dietę, więc jeśli "przejdzie", to mamy wielki powód do radości!
Na koniec uwaga: nasz Doktor twierdzi, że najczęściej jeśli jemy żółtko, to białko też powinno się udać. A wynika to z trudności w oddzieleniu obu. Tej myśli się trzymam, bo właśnie prowokujemy białko!
Z ciekawostek, Znajomej doradził odwrotną kolejność prowokacji: najpierw białko a potem żółtko. Ciekawe.
Przepisy dla alergików. Blog powstał, by ułatwić życie Mamom alergików, które karmią piersią. Moim celem jest pokazanie, że życie na diecie to nie tragedia, a może być naprawdę smacznie! Zaczynamy od diety bezmlecznej, bezjajecznej, bezsojowej, bezrybnej, bezcytrusowej i bezkakaowej. W miarę udanych prowokacji będziemy wprowadzać kolejne składniki. Mam nadzieję, że strona ta będzie źródłem wielu inspiracji!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza o alergiach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza o alergiach. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 czerwca 2014
sobota, 22 marca 2014
Higiena w kuchni alergika
Przy alergiku musimy bardzo uważać w kuchni. Poniżej parę spraw, o których warto pamiętać.
- Nigdy nie używajmy tych samych sztućców dla nas i reszty rodziny bez uprzedniego ich umycia. Zwłaszcza noża, którym smarowaliśmy/kroiliśmy coś zakazanego, nawet jeśli wydaje się czysty.
- Często myjmy ręce. Ja staram używać się ręczników jednorazowych do ich wycierania, gdyż w ściereczki Starsza wyciera czasem rączki czy buźkę brudną od np. masła. Nie widać tego, a cząsteczki białka pozostają...
- Używajmy osobnych desek do krojenia. Nawet jeśli wydają się czyste, to dla alergika takie nie muszą być.
- Nie smażmy na jednej patelni kotlecików dla nas i reszty rodziny. Jeśli nasze są bez jajka, a tamte z jajkiem, to może to zaszkodzić Maleństwu gdy jajko je uczula.
- Uczmy starsze rodzeństwo, by myło rączki przed dotknięciem bobaska. Dotyk też może uczulać - gdy rączki są od masła czy serka, może wyjść wysypka. To samo dotyczy całujących cioć, które wcześniej zajadały się bitą śmietaną.
- Jeśli mamy do czynienia z alergią, to nawet ilości śladowe mogą uczulać. Zwracajmy uwagę na etykiety. Ja unikam produktów, które mają taką adnotację - za radą naszego lekarza.
- Kiszonki są teoreytcznie bezpieczne. Zwracajmy jednak uwagę, czy przypadkiem w procesie kiszenia nie użyto serwatki - zdarza się niestety.
poniedziałek, 17 marca 2014
Czy gotowanie uwalnia od alergenu, czyli alergeny termostabilne i termolabilne
Temat ten pojawił się u nas dopiero teraz.
Coś uczula, nie wiem co... Jakiś owoc najprawdopodobniej... Na liście podejrzanych są jabłka, maliny, śliwki, porzeczki, brzoskwinie, maliny, nawet jagody. Może surowe, a może gotowane też?
Czytając o alergenach natknęłam się na pojęcia termostabilny i termolabilny.
Termostabilny - niepodatny nadziałanie wysokich temperatur. Termolabilny - wrażliwy na wysoką temperaturę. Mówiąc prostymi słowami, alergen termolabilny przestaje uczulać po poddaniu go obróbce termicznej.
Alergeny termostabilne zwykle nie są rozpuszczalne w wodzie (zalicza się je do pierwszej klasy alergenów). Ich przykładami są białka:
Reasumując – na pytanie, jakie alergeny (termolabilne czy termostabilne) wywołują objawy kliniczne u danego pacjenta, można odpowiedzieć na podstawie obserwacji reakcji organizmu na spożywanie warzyw i owoców poddanych obróbce termicznej. A zatem znowu; droga prowokacji...
Na postawie: http://alergie.mp.pl/lista/show.html?id=95000
Coś uczula, nie wiem co... Jakiś owoc najprawdopodobniej... Na liście podejrzanych są jabłka, maliny, śliwki, porzeczki, brzoskwinie, maliny, nawet jagody. Może surowe, a może gotowane też?
Czytając o alergenach natknęłam się na pojęcia termostabilny i termolabilny.
Termostabilny - niepodatny nadziałanie wysokich temperatur. Termolabilny - wrażliwy na wysoką temperaturę. Mówiąc prostymi słowami, alergen termolabilny przestaje uczulać po poddaniu go obróbce termicznej.
Alergeny termostabilne zwykle nie są rozpuszczalne w wodzie (zalicza się je do pierwszej klasy alergenów). Ich przykładami są białka:
- mleka krowiego (β-laktoglobulina, kazeina),
- jaja kurzego (owoalbumina, owomukoid),
- orzechów arachidowych (wicilina, konglutyna, glicynina),
- ryb (parwaalbumina),
- soi,
- przenoszące lipidy,
- jabłko (Mal d3),
- kukurydza (Zea m 14).
- białka reakcji krzyżowej lateks–owoce:
– białka PR-2 (latex-Hev b2, banan, kiwi),
– białka PR-3 (latex-Hev b6,02, awokado - Pers a 1),
– bialka PR-5 (jabłko mal d2, wiśnia Pru av 2), - homologi alergenu brzozy Bet v 1:
– białka PR-10 (jabłko Mal d 1, marchew Dau c 1, seler Api g 1), - homologi alergenu brzozy Bet v2 (latex Hev b 8, seler Api g 4, ziemniak).
Reasumując – na pytanie, jakie alergeny (termolabilne czy termostabilne) wywołują objawy kliniczne u danego pacjenta, można odpowiedzieć na podstawie obserwacji reakcji organizmu na spożywanie warzyw i owoców poddanych obróbce termicznej. A zatem znowu; droga prowokacji...
Na postawie: http://alergie.mp.pl/lista/show.html?id=95000
poniedziałek, 10 lutego 2014
Dzienniczek żywieniowy
Cóż to takiego?
Otóż nic innego niż zapis wszystkiego co jemy danego dnia.
Po prostu spisujemy każdą zjedzoną potrawę, wraz ze sposobem jej przygotowania. Jezeli coś miałoby uczulić nasze Maleństwo bądź choćby spowodować objawy nietolerancji, będzie nam łatwiej dojść późnij co to mogło być.
Metoda polecona przez naszego lekarza i skuteczna. Dobra zwłaszcza na początku, bądź przy wprowadzaniu eliminacji.
Pamietajmy jednak, by spisywac wszystko dokładnie i w razie spoztywania kupnych produktów notowaniu - albo choć pamiętaniu - o składnikach tych produktów.
z ciekawostek - przy elimiminacji soi można jeść najczęściej lecytynę sojową, tłuszcze bowiem nie uczulają. A to częsty składnik kupowanych produktów.
Podkreslam też i będę to czynić wielokrotnie: uważajmy na ilości śladowe! One też mogą uczulać!!!
Otóż nic innego niż zapis wszystkiego co jemy danego dnia.
Po prostu spisujemy każdą zjedzoną potrawę, wraz ze sposobem jej przygotowania. Jezeli coś miałoby uczulić nasze Maleństwo bądź choćby spowodować objawy nietolerancji, będzie nam łatwiej dojść późnij co to mogło być.
Metoda polecona przez naszego lekarza i skuteczna. Dobra zwłaszcza na początku, bądź przy wprowadzaniu eliminacji.
Pamietajmy jednak, by spisywac wszystko dokładnie i w razie spoztywania kupnych produktów notowaniu - albo choć pamiętaniu - o składnikach tych produktów.
z ciekawostek - przy elimiminacji soi można jeść najczęściej lecytynę sojową, tłuszcze bowiem nie uczulają. A to częsty składnik kupowanych produktów.
Podkreslam też i będę to czynić wielokrotnie: uważajmy na ilości śladowe! One też mogą uczulać!!!
niedziela, 9 lutego 2014
Objawy alergii pokarmowej u niemowlęcia
Będę pisać o tym na
przykładzie Starszej. Miała prawie wszystkie z objawów, więc jest to dość
reprezentatywny przypadek.
Zaczęło się od wysypki.
Wrzucę zdjęcie, jak to wyglądało. Było trochę wątpliwości czy to potówki,
jednak okazało się, że wysypka ma podłoże alergiczne.Najpierw pojawiła się na
buzi a potem na brzuszku, rączkach itd… Dziecko było całe obsypane – dosłownie.
Za uszkami pojawiły się strupki. To podobno jeden z charakterystycznych objawów
alergii.
Kolejny objaw to
śluzowate i „strzelające”, pieniste kupki.W kupkach są pasemka śluzu (jak
rozłożysz pieluszkę, to coś się ciągnie), dziecko jak robi kupkę (a to na pewno
masz okazję zaobserwowac, komu bowiem są obce sytuacje, gdy kupka wychodzi w
momencie, gdy nie ma akurat pampersa?), to ta kupka strzela i się pieni jak
piana.
Następny objaw to krew
w kupce. Takie pasemka krwi. U nas na szczęście tego nie było.
Alergia może się też
objawiać ulewaniem, krztuszeniem i bezdechami. U nas było wszystko. Po każdym
błędzie żywieniowym Starsza ulewała i się krztusiła. Winny był temu refluks. Co
ciekawe jednak,w trakcie ph-metrii nie ulała ani razu a refluks i tak został
wykazany.
I tu słowo o
diagnozowaniu refluksu.Gastroenterolog, do której trafiliśmy w 10 tygodniu
życia zaleciła dwa badania usg. Przed karmieniem i po.Podobno zrobione z
kontrastem mogą wykazać refluks. W Poznaniu robione są np.w Certusie. Nie dojechaliśmy
tam jednak, bo trafiłyśmy do szpitala z zapaleniem płuc.
Zapalenie płuc też
prawdopodobnie miało naturę zachłystową, odrefluksową i odalergiczną. Ale tego
nikt ostatecznie nie potwierdził, ani też temu nie zaprzeczył. Osłuchowo
Starsza była czysta, natomiast na zdjęciu wyszło obustronne zapalenie płuc.
Po bezdechu, który
dostała w szpitalu zlecono nam m.in. ph-metrię (jako ostatnie z badań).
Wyglądało to tak, że przez nos wprowadzono jej do przełyku sondę, która miała
mierzyć ph. Do tego dostałam takie urządzenie podłączone też do Starszej,na
którym miałam zaznaczać w jakiej jest pozycji i czy akurat je. Trochę było to
męczące (psychicznie dla rodzica też – bo dziecko takie orurkowane!),a badanie
trwało całą dobę. Wykazało, że Starsza ma refluks, przepisano jej leki i
konsultację gastroenterologiem, ze wskazaniem
do ostrej restrykcyjnej diety, jeśli chcę karmić piersią. A karmienie piersią
podobno najlepiej zabezpiecza przed silną alergią w przyszłości,w tym przed jej
następstwami np. w postaci astmy.
Inne objawy alergii to
podobno podkrążone oczy i długie rzęsy (tego ostatniego nie biorę na serio - Młodsza ma krótsze a też jest alergikiem).
Oprócz wysypki jeszcze sucha, atopowa skóra, którą należy nawilżać emolientami.
Częste czkawki również
zdarzają się alergikom, choć tu związek nie jest aż tak bliski.
No i alergikom wg
naszego lekarza częściej pocą się stópki.
Objawem
charakterytycznym przy karmieniu alergika jest to, że dziecko chwyta pierś, po
czym odgina się do tyłu, wypluwa ją, a następnie szuka jej nerwowo znowu. W
efekcie karmienie wygląda jak walka,dziecko chce jeść, a coś mu w tym
przeszkadza.
Kolki też częściej
zdarzają się u alergików (u nas trwały do 11 tygodnia i były straszne. Nawet
duże ilości osławionego sabsimplexa nie pomagały).
To tyle z tego co
pamiętam… oby Młodsza nie chciała mi przypomnieć o innych objawach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)